Forum Energii opublikowało właśnie analizę, w której odpowiada na pytania: po co nam w ogóle jest potrzebny ETS, czy proponowana reforma może być korzystna dla przemysłu oraz czy da się domknąć polską lukę ETS.
W Unii Europejskiej trwa dyskusja na temat reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS). 17 lipca 2026 roku Komisja Europejska zaproponowała szereg zmian mających wyjść naprzeciw potrzebom europejskiego przemysłu. Część propozycji prowadzi do złagodzenia cen uprawnień, inne zobowiązują przemysł do modernizacji. Głównym argumentem przemawiającym za kontynuacją systemu stała się redukcja zależności UE od importu paliw kopalnych.
W tym samym czasie polski Prezydent już po raz drugi zaproponował referendum narodowe w tej sprawie. System ETS jest krytykowany za to, że podnosi ceny energii oraz że utrudnia konkurowanie polskiego i unijnego przemysłu z firmami spoza UE. Powolne tempo transformacji energetycznej Polski przyczyniło się też do powstania tzw. luki ETS, gdzie liczba polskich uprawnień jest mniejsza od potrzeb przedsiębiorstw działających na terenie kraju.
Tymczasem w samym tylko 2025 r. do polskiego budżetu trafiło ponad 17,1 miliardów zł pochodzących ze sprzedaży uprawnień do emisji. Głównymi beneficjentami tych pieniędzy były osoby korzystające z transportu publicznego. W tym samym roku z Funduszu Modernizacyjnego, również finansowanego z systemu ETS, zakontraktowano projekty o łącznej wartości 7,4 miliarda złotych – głównie na termomodernizację domów jednorodzinnych, rozwój prosumeryzmu i cyfryzację ciepłownictwa.
Po co w ogóle jest potrzebny europejski system handlu emisjami? Czy proponowana reforma może być korzystna dla przemysłu? Czy da się domknąć polską lukę ETS? Na te pytania odpowiadamy w analizie.
Cała analiza dostępna jest na stronie:


